Rzutem na taśmę, tuż przed pierwszymi śniegami, udało mi się zdać egzamin praktyczny na kategorię A. Sztuki tej dokonałem za trzecim razem, uprzednio dwa razy oblewając na mieście. Podchodząc trzykrotnie do egzaminu miałem okazję poczynić pewne spostrzeżenia, które może przydadzą się komuś, kto szykuje się na prawko na motocykl. Jeżdżąc z kilkoma różnymi instruktorami, oraz rozmawiając z osobami które już mają prawko zaobserwowałem, że na wiele tematów krążą dziwne mity, które chciałbym rozwiać.
Egzamin zdawałem w Warszawie na Radarowej i nie mogę zagwarantować, że wszędzie wygląda on identycznie, ale jako że jest to rzecz regulowana dość precyzyjnie przez przepisy, sądzę iż wszędzie jest podobnie.
Po pierwsze - zdawalność. Opierając się na mojej obserwacji wynosi poniżej 50%. Zaskakująco duży odsiew następował już na placyku. Z wyjeżdżających na miasto większość wracała zwycięsko - z wyłączeniem mojej osoby :)
Po drugie - instruktorzy. Za pierwszym razem miła kobitka, potem faceci. Dość pryncypialni, ale absolutnie nie złośliwi.
Po trzecie i najważniejsze - przebieg egzaminu.
Na Radarowej placyk odbywa się grupowo. 4 osoby idą z jednym instruktorem, po zweryfikowaniu personaliów instruktor szczegółowo objaśnia przebieg egzaminu. Następnie pierwsza osoba przystępuje do objaśnienia dwóch wybranych losowo elementów eksploatacyjnych. Elementy te są wylosowane przez komputer przed egzaminem, mogą się powtarzać. Są to:
- poziom płynu hamulcowego
- poziom oleju
- światła pozycyjne
- światła mijania
- światła drogowe
- sygnał dźwiękowy
- kierunkowskazy
- światła stopu
Oleju nie sprawdzamy, wystarczy opowiedzieć.
Warto pamiętać, że aby uruchomić silnik - co jest potrzebne do świateł mijania i drogowych - trzeba wrzucić luz (przynajmniej na YBR). Czasami można mieć z tym problem, zwłaszcza jeśli osoba po której się zdaje zostawiła motocykl na biegu.
Następnie należy sprawdzić stan łańcucha - egzaminator o tym przypomina, ale lepiej pamiętać samemu. Sprawdzamy palcem podnosząc łańcuch w połowie jego długości. Standardowa odpowiedź na pytanie egzaminatora o prawidłowy luz wynosi 'zgodnie z zaleceniami producenta', ale KAŻDY z trzech egzaminatorów z którymi miałem do czynienia pytał również o konkretną wartość. Dla YBR jest to około 3cm. Kolejnym zadaniem jest przepchnięcie motocykla na odległość 5m i odstawienie na podnóżek. Nie jestem pewien, ale na tym etapie warto już mieć założony kask. Potem zostaniemy poproszeni o przygotowanie motocykla do jazdy. Siadamy, składamy podnóżek, ustawiamy lusterka i zapinamy kask - jedna osoba została oblana za ruszenie z rozpiętym kaskiem. Wszelkie udziwnienia w rodzaju sprawdzania luzów kierownicy, działania hamulców itd nie są potrzebne. Kiedy jesteśmy gotowi mamy prawo do przejazdu próbnego - opcjonalnie, ale warto skorzystać. Od tego momentu, za każdym razem kiedy ruszamy KONIECZNIE należy rozejrzeć się w tył przez lewe oraz prawe ramię!! Bardzo tego pilnują.
Kolejnym elementem jest ósemka. Jedziemy powoli, bez gazu, rozglądając się przesadnie przed każdym przejazdem przez skrzyżowanie. Nie używamy kierunkowskazów. Nie musimy liczyć, egzaminator gestem pokaże nam, kiedy mamy zjechać z ósemki. Następnie slalom. Jeśli po ósemce zatrzymamy się przed slalomem (wolno nam) KONIECZNIE rozglądamy się przed ruszeniem. Slalom to chyba najłatwiejszy element, jedyna zasada to nie potrącić pachołków i nie podeprzeć. Musimy jedynie przed każdym skrętem manifestacyjnym ruchem głowy upewniać się o możliwości skrętu. Teraz pora na ostatni element - ruszanie pod górę. Obojętnie którego hamulca używamy, moim zdaniem łatwiej jest z nożnym. KONIECZNIE upewniamy się o możliwości ruszenia, dajemy sporo gazu, powoli puszczamy sprzęgło i kiedy czujemy, że motocykl ciągnie do przodu zwalniamy hamulec. Delikatnie ze sprzęgłem. Gazu lepiej za dużo niż za mało. To koniec placyku, nie ma tu nic trudnego, jedynymi rzeczami, które powodują, że dużo ludzi oblewa na tym etapie są zdenerwowanie i niedoinformowanie.
Dodam jeszcze, że kiedy pierwsza osoba zdaje, pozostałe są cały czas w pobliżu i mogą obserwować przebieg egzaminu, więc warto się przyglądać i wyciągać wnioski z błędów poprzedników.
Następnie dla szczęśliwców, którzy przebrnęli przez placyk, następuje część w której prezentujemy nasze umiejętności w ruchu drogowym. Egzaminator przez radio wydaje nam polecenia. Nie wolno mu wydawać poleceń sprzecznych z przepisami. Jedziemy, starając się trzymać nerwy na wodzy. Trzeba działać zdecydowanie, żeby egzaminator odniósł wrażenie, że wiemy co robimy. Nie należy zwracać uwagi na jadącego za nami instruktora - jeśli nam wolno jechać, jedziemy, nawet gdyby instruktor miał zostać na światłach. Jest to oczywiste, ale przypomnę: przede wszystkim pilnujemy, aby nie stworzyć zagrożenia. Wymuszenie pierwszeństwa, wyprzedzenie na pasach itd powoduje natychmiastowe przerwanie egzaminu. Warto, jeśli ma się taką możliwość, pojeździć przed egzaminem po okolicy samochodem i zapamiętać organizację ruchu na skrzyżowaniach. Jeśli jeździmy samochodem, trzeba na czas egzaminu wyplenić wszystkie 'złe' nawyki: przed strzałką w prawo zatrzymujemy się do zera; podobnie ze znakiem STOP. Jedziemy prawym pasem, jeśli tylko możemy (chyba, że będziemy skręcać w lewo, rzecz jasna). Przy skrętach w lewo trzymamy się lewej krawędzi, ale uważamy aby nie ścinać zakrętów i nie najechać na ciągłą linię. Zwracamy uwagę na pieszych. Inni kierowcy próbują być uprzejmi i często zdarza się, iż ustępują pierwszeństwa. Miałem wątpliwości jak się zachować w takiej sytuacji. Dałem kierowcy znak ręką, żeby jechał i nie skorzystałem z uprzejmości. Przez cały czas obowiązuje ta sama zasada co na placyku - przesadnie rozglądamy się, zapominając na chwilę, że mamy ruchome gałki oczne - obracamy całą głowę, żeby egzaminator, oraz kamera, jasno widziały, że się uważnie rozglądamy. Przed skrzyżowaniem z drogą uprzywilejowaną dobrze jest oprócz hamowania silnikiem lekko użyć hamulca, żeby w kamerze widać było jak na dłoni, że zachowujemy ostrożność i zwalniamy. Jeśli dopilnowaliśmy tego wszystkiego, czeka nas tryumfalny powrót do ośrodka, gdzie przy zazdrosnych spojrzeniach kursantów i adorowani przez płeć przeciwną odbieramy papierek poświadczający pozytywny wynik egzaminu. Powodzenia!